Biznes z PASJĄ generuje MILIONOWE obroty!

Kim jest Stefan Sadka?

Stefan Sadka to współwłaściciel drukarni JS Druk, który prowadzi firmę razem ze swoim
wspólnikiem Mirosławem Jędruszewskim. Sadka jest po poligrafii i czerpie z pracy ogromną
satysfakcję. Ich działalność generuje około 15 milionów obrotu w skali roku. Obsługują około 600 podmiotów gospodarczych, a dwie prowadzone przez panów firmy zatrudniają łącznie ponad 30 pracowników.

Lekcje z początków prowadzenia działalności

Zapytany o to, jakie popełnił błędy na początku prowadzenia firmy, Stefan mówi, że jednym z największych błędów było zaufanie ludziom. Jego firma na samym początku chciała
zadowolić wszystkich klientów – drukować dla wszystkich i na najlepszym możliwym
poziomie. Ufali w to, że ludzie są dobrzy i że jeśli oni będą uczciwi, inni potraktują ich w ten
sam sposób. Okazało się to zgubne. Przywołuje sytuację, gdy chcieli pomóc znajomej firmie i
umówili się na zapłatę w przyszłości. Firma w końcu stała się wypłacalna, ale mimo to nie
opłaciła około 40 tysięcy należności. Ta i jeszcze poważniejsze sytuacje nauczyły Stefana
powściągliwości w zaufaniu do ludzi.

Jedną z trudniejszych rzeczy na początku prowadzenia firmy była myśl o odejściu od maszyny i powierzeniu pracy komuś innemu. Pierwsze lata firmy wyglądały tak, że przy maszynach pracowali oni dwaj i ich rodziny. Gdy firma stawała się coraz większa, w końcu stało się oczywiste, że muszą kogoś zatrudnić.

Na czym polega sukces współpracy ze wspólnikiem?

Stefan twierdzi, że jedną z ważniejszych strategicznie decyzji było podzielenie zadań ze
wspólnikiem – wspólnik zajmował się drukarnią, a Sadka zaczął zajmować się marketingiem. Niewiele o tym na początku wiedział, ale uczył się bardzo szybko. Miał dużą siłę przyznania się, że wielu rzeczy nie wiedział, dzięki czemu poznał fantastycznych ludzi, którzy pomogli mu odnaleźć się w tych obszarach.

Dzięki podzieleniu kompetencji Mirek wprowadza klienta, a Stefan nie wtrąca się do jego
decyzji. Jeśli któryś z nich się myli, podejmuje złe decyzje, to ma do tego prawo. Nie ma u
nich nadgorliwości, ufają sobie i nie wchodzą sobie w kompetencje.

Uczciwość przede wszystkim

Od początku kluczową zasadą drukarni jest, że nie oszukują klientów – zawsze drukują z
użyciem dokładnie takich lakierów i papieru, na jakie się wcześniej się umówili i nie
przeciągają terminów. Starają się rozmawiać z klientami, a gdy coś idzie nie tak, to nie
dyskutują, tylko przepraszają i poprawiają proces na przyszłość. W sytuacjach spornych
wychodzą z założenia, że klient ma zawsze rację, dlatego że najważniejsze jest dla nich
budowanie długofalowych, biznesowych relacji.

Jak powinno się dbać o pracowników?

Stefan pracował w bardzo wielu firmach i robił różne rzeczy w życiu, na rozmaitych
stanowiskach. Często pomiatano nim i oszukiwano – na przykład umawiał się na coś, a
następnie nie otrzymywał ustalonej zapłaty. Ze swoimi pracownikami stara się zawsze
dotrzymywać obietnic i nabywać dobrych wzorców od innych szefów. Nie wyżywa się na
ludziach, jeśli ma zły humor. Gdy zwraca komuś uwagę, to w taki sposób, by ta osoba
poczuła, że zrobiła źle, ale by nie czuła się poniżona. Żeby utrzymać pracowników, trzeba z
nimi rozmawiać, nawet o trudnych tematach – innowacyjność w firmie polega na szczerej
rozmowie.

Metody nagradzania pracowników

Stefan wraz ze wspólnikiem wprowadzili taką zasadę, że gdy pracują w soboty, to o 12 mają przerwę na kawę i ciasto, które stawiają swoim ludziom. Szczególnie doceniają najstarszych stażem pracowników – im dłużej ktoś u nich pracuje, tym jest bardziej zauważalny. Praktykują indywidualne rozmowy, przyznawanie premii albo podwyżek. Stefan Sadka jest zwolennikiem delikatnych podwyżek, według konkretnego planu, bo jeśli chodzi o zarobki, każdy chce zarabiać dużo i właściwie nigdy nie ma tej górnej granicy wymarzonych
przychodów. Uważa, że niezwykle ważne, żeby mieć w życiu cel, dlatego próbuje zaszczepiać w ludziach cele nadrzędne, by pieniądze nie były celem samym w sobie.

Każdy pracownik może liczyć na pomoc pracodawcy

Pracownicy JS Druk mogą zawsze liczyć na pomoc firmy, na przykład w załatwieniu kredytu
albo pożyczce pieniędzy, gdy tego potrzebują. Takie formy pomocy cementują zaufanie do
firmy. Wspólnicy dają możliwość dorobienia pieniędzy w innej formie niż wykonywana praca, jeśli komuś bardzo zależy na dodatkowym zastrzyku gotówki. Troszczą się o zdrowie
pracowników i nie bagatelizują ich problemów. Gdy na przykład jeszcze nie było dostępu do
wyczerpujących informacji na temat koronawirusa, niektórzy dezorganizowali pracę,
przejmując się panującą sytuacją, dlatego Stefan z nimi rozmawiał i uspokajał swoich ludzi.

Co jest motorem napędowym w biznesie?

Pieniądze są poboczną nagrodą za to, że ciężko pracuje, dzięki nim może żyć trochę lepiej niż kiedyś. Energii dodają mu jego własne marzenia i zbliżanie się krok po kroku do spełniania ich. Napędza go także cała firmowa załoga, to, że w ich lodówkach poza światłem jest coś więcej, że jest osobą spełnioną i może angażować się w różne dobroczynne przedsięwzięcia. Stara się pomagać, gdy widzi, że jest taka potrzeba, zarówno materialnie, jak i podejmując konkretne działania – ostatnio dał dom psu ze schroniska, a w zeszłym roku spontanicznie sprzątali las kolejny raz z rzędu. Sadka twierdzi, że „człowiek staje się lepszym przez czynienie dobra”. Robienie dobra napędza – im więcej robisz, tym więcej chcesz robić.

Czego uczą rozczarowania ludźmi?

Jeśli ktoś cię skrzywdzi, musisz takie osoby odcinać, to jest jak z zepsutym jabłkiem – jeśli
jedno jest nadgnite, trzeba je szybko wyrzucić, bo zepsuje resztę. Ta sama zasada obowiązuje zarówno w przyjaźni, jak i w decyzjach dotyczących pracowników. Trzeba pamiętać o rozczarowujących sytuacjach i uczyć się na swoich błędach.

Jak sobie radzić z osobami, które nie wróżą biznesowi najlepiej?

Ludzie, którzy nie życzyli mu najlepiej, dodawali siły, by pokazać, na co go stać. Kiedy Stefan
dorastał, było ich sześcioro – pięciu braci i jedna siostra. Sadka twierdzi, że „rodzina to
podstawa, to potęga”, jednak nie miał dużego wsparcia ze strony rodziców – zarówno ojciec,
jak i mama ciężko pracowali na utrzymanie rodziny.

Rodzina nie podejrzewała, że będzie kimkolwiek więcej niż „łobuzem”. Gdy wszyscy mówili,
że do niczego się nie nadaje, w końcu zaczynał w to wierzyć. Niezależnie co robił, był źle
postrzegany, nawet w dorosłym życiu spotykał ludzi, którzy pobłażliwie mówili, że nic z niego nie będzie, bo jest drukarzem.

„Trzeba samodzielnie się przebijać, znaleźć wyjście z tej czarnej przestrzeni i iść w stronę światła”

Stefan przywołuje anegdotę z pasażerem autobusu, który raz w dresie, a drugi raz w
garniturze jedzie komunikacją miejską bez biletu i prosi kierowcę o bilet. Za pierwszym
razem kierowca odmawia pomocy, twierdząc, że to nie caritas, za drugim razem jednak daje
bilet mężczyźnie za darmo. Ludzie tak właśnie działają, postrzegając nas po pozorach – jeśli jesteśmy źle ubrani, szufladkuje się nas. Sadka twierdzi, że wszystkie przekonania są w naszych głowach i najlepsze, co możemy zrobić to nie dawać sobą więcej poniewierać.

Ludzie nie wróżyli ich firmie dobrej przyszłości, nawet wtedy, gdy zaprosili 150 osób, by
świętować rocznicę 10-lecia prowadzenia działalności, część ludzi dziwiła się, skąd oni się wzięli. A oni po prostu cały ten czas pracowali, dochodząc do tego, co teraz mają swoją
determinacją.

Zobacz cały materiał na Przygody Przedsiębiorców