Jak KANAŁ YOUTUBE promuje markę i generuje setki klientów?! Tomasz Miler z tomaszmiler.com

Firmowy kanał YouTube – założyć czy nie? Opłaca się, czy nie ma sensu? Mówić na nim wprost o swoich produktach, czy reklamować je dyskretnie? Dlaczego mając tysiące obserwatorów, nadal najważniejsza powinna być obsługa klienta? Dowiedz się tego od Tomasza Milera. W Polsce kojarzy go już prawie każdy, zainteresowany modą mężczyzna!

Kim jest Tomasz Miler?

Przedsiębiorca, który działa w kilku branżach – klasycznych ubrań męskich, mocnych alkoholi oraz akcesoriów. Zaczynał od zainteresowania ubraniami, a teraz je produkuje i sprzedaje – zarówno stacjonarnie, jak i przez Internet. Zatrudnia 25 osób, a jego strona na Facebooku jest trzecią najpopularniejszą polską marką garniturów – zaraz po Giacomo Conti i Vistuli.

Jak skutecznie prowadzić firmowy kanał YouTube?

Tomasz płaci swoim odbiorcom treścią. Daje najlepszą treść, jaką potrafi, w zamian za możliwość wspomnienia o swoich markach. Podejrzewa, że gdyby chciał opisywać wyłącznie swoje produkty i ich charakterystykę, raczej wąskie grono osób byłoby tym zainteresowane. Dlatego najważniejsza jest treść. Jeśli masz do opowiedzenia ciekawą historię, to słuchacze zechcą ją poznać. Historia i treść są dwoma warunkami, dzięki którym komunikaty lepiej się niosą.

Chcesz założyć kanał YouTube dla swojej marki? Pomożemy Ci go rozkręcić i uzyskać nawet 1000% zwrotu z inwestycji. Napisz do nas!

Storytelling to potęga!

Tomek dotychczas nie musiał nabywać umiejętności storytellingowych, bo ma tym obszarze naturalną smykałkę, która wystarcza dla jego potrzeb. Są jednak osoby, które w tym się specjalizują i na pewno ułatwiają zrozumienie tej sztuki. Wie natomiast, że powinien doszkolić się w innych obszarach. YouTube’owi nie wystarczy bowiem doskonała treść, potrzebna jest jeszcze regularność publikacji, żeby filmy miały zasięgi.

Profesjonalizm VS naturalność

Tomek próbował zarówno działania profesjonalnego, jak i bardziej chałupniczego. Najlepiej jednak wychodzi mu łączenie tych dwóch skrajności. Wyznaje zasadę „nie naprawiaj rzeczy, które nie są popsute”. YouTube nie oczekuje jakości telewizyjnej, oczekuje wiarygodności. Jego testy whisky na przykład nie wyglądałyby na niezależne i godne zaufania, gdyby odbywały się w profesjonalnym studiu. Stworzył sobie format, który u niego działa. Są to nagrania od 30 minut do godziny, podczas których mówi do komórki.

„Nie chcę być tylko tym gościem od whisky”

Miler chciałby, żeby jego kanał YouTube pokazywał rzeczy, którymi naprawdę w życiu się pasjonuje. Niedawno był ze swoją żoną i prawie roczną córeczką w Szkocji. Tę podróż pokazywał w swoich vlogach i social mediach. I co ciekawe, pomimo że odwiedził tylko dwie destylarnie, a relacje nie dotyczyły wyłącznie whisky, nadal generowały bardzo dobre jak na jego kanały zasięgi i aktywności.

Proces produkcji

Pracuje u niego montażysta i operator, który zajmuje się montażem filmów. Większość materiałów nagrywana jest jak jedną setką, czyli bez przerw. Montaż zwykle polega więc na wklejeniu zdjęć, a cięcia są rzadkością. Realizuje także odcinki tabloidalne, które są nastawione na ekspansję społeczności. Częstotliwość publikacji na Tomka kanale wynosi dwa, trzy filmy w tygodniu.

Czy kanał YouTube przekłada się na wyniki firmy?

Korzystają z reklam Google Ads, Facebook Ads. Ich budżety są różne, zależy od planu promocji, jednak na wszystkie media są liczone w dziesiątkach tysięcy złotych miesięcznie. Znają lejki konwersji, korzystają z UTM oraz bit.ly i obserwując wyniki firmy, widzą, że ich działania przynoszą efekty. Trudno jest im jednak to zmierzyć i ukazać za pomocą jasnych liczb. Kanał YouTube pełni dla jego firmy rolę wsparcia. Tomasz najbardziej odczuwa, że ma dziesiątki tysięcy kumpli, kiedy przychodzą do niego do sklepu i pomimo że on ich jeszcze nie zna, to oni już go zdążyli poznać w 300 filmach, które dotychczas nagrał.

„Przedsiębiorczość to jest sztuka rozwiązywania problemów”

Tomasz uważa, że jego największym błędem w prowadzeniu działalności było to, że kilka razy się zachłysnął. Pierwszy raz, kiedy poczuł, że ma dużą grupę fanów na Facebooku. Pomyślał wtedy, że nie musi już tam pisać, wystarczy dodawać mało angażujące wpisy. W końcu zaczął odstawać od reszty blogosfery.

Drugi moment – gdy na YouTube zaczęło przybywać od kilku do 10 tysięcy fanów tygodniowo. To przyciągało nowych klientów w zawrotnym tempie, dlatego Tomasz stwierdził, że to jest doskonała droga do skalowania biznesu. Skupił się na tworzeniu treści, ale nie doszacował, jak ważne jest doglądanie już istniejących klientów. Uratowała go działalność internetowa, dzięki której pozyskiwali bardzo dużo ludzi zainteresowanych ich działalnością. Zatrudniał wtedy 30 osób i w tamtym czasie zdał sobie sprawę, jak istotne jest układanie struktur i budowanie dobrej obsługi klienta w firmie.

W jaki sposób mądrze podejść do układania procedur obsługi klienta?

Biznes jest brutalny – albo jesteś, albo cię nie ma. Najważniejsza jest sprzedaż, dlatego trzeba poświęcić znacznie większą uwagę obsłudze klienta. W tej chwili dbają więc o każdą transakcję. W zespole Tomka jest osoba, której rolą jest dzwonienie do klientów i sprawdzanie, czy cały proces zakupowy przebiegł pomyślnie i czy klient jest zadowolony.

Przełomowym momentem było także oddzielenie zespołu marketingu od zespołu realizującego wysyłkę zamówień. Zanim to zrobili, wielokrotnie zdarzały się sytuacje, gdy ulegali prośbom klientów, by na przykład szybciej dostarczyć przesyłkę. Często kończyło się to fiaskiem, ponieważ nie mieli odpowiednio dużo czasu. Dlatego teraz zespół wysyłkowy nie ma kontaktu z klientami, a wysyłki działają znacznie płynniej.  Czasem po prostu lepiej powiedzieć „przepraszam, nie damy rady”.

„Najłatwiej wyjść z opresji, przyznając się do błędu i przepraszając”

Kiedy firma nie wzrasta ewolucyjnie tylko rewolucyjnie, dotychczasowa struktura może tego nie wytrzymać. Problemem staje się magazynowanie, transportowanie, opakowania itd. Pewnego razu W MILER Menswear mieli sytuację, kiedy to po Black Friday otrzymali potężną liczbę zamówień. Zasoby sklepu stacjonarnego były uwzględnione w ofercie internetowej i zamówienia często się pokrywały.

W efekcie klient stacjonarny otrzymywał produkt, a klient internetowy nie, pomimo że dokonał zakupu wcześniej. Na domiar złego, przez natłok zleceń był o tym informowany dopiero po kilku dniach. Po tym wydarzeniu na Google posypało się mnóstwo negatywnych ocen. Dla Tomasza zdenerwowanie klientów w takiej sytuacji jest jak najbardziej zrozumiałe. Z czasem jednak zaczęli zabiegać o opinie klientów – kiedy klient już skorzysta z całej usługi, proszą, by w zgodzie ze swoim sumieniem, wystawił im ocenę.

„Człowiek zawsze jest najważniejszy. Ubranie powinno być przedłużeniem jego osobowości”

Tomasz Miler kończy wywiad ważnymi słowami dotyczącymi ubioru. Zwraca uwagę na to, że ubrania są ważne i mogą grać na naszą korzyść. Nie trzeba być fitnessowym królem Instagrama, żeby dobrze wyglądać, a klasyczny strój pomagają w optyce sylwetki. Odpowiednio dobierając poszczególne części garderoby, łatwo jest budować wrażenie dokładności, precyzji i zaufania. A gdyby miał udzielić jednej wskazówki na temat ubraniowych faux pas, doradziłby:

„Zawsze lepiej jest być overdress niż underdress. Na grilla lepiej przyjść w garniturze i w razie potrzeby zdjąć marynarkę, niż udać się w japonkach na spotkanie, na którym inni będą odziani w garnitury„.

Zainspiruj się i sprawdź stronę tomaszmiler.com albo jego kanał!

Zobacz cały wywiad na kanale Przygody Przedsiębiorców!

Leave a Comment