BIZNES KONOPNY – jak to wygląda w praktyce? Maciej Kowalski z kombinatkonopny.pl

Biznes konopny słynie z wielu mitów, budzi wątpliwości i pytania. Jak zarządza się taką firmą? Z jakimi trudnościami mierzy się właściciel przedsiębiorstwa z produktami konopnymi? Czy z konopi mogą powstawać ubrania? O tym wszystkim opowiedział nam Maciej Kowalski z kombinatkonopny.pl, który zna te tematy od podszewki!

Kim jest Maciej Kowalski?

Maciej Kowalski jest założycielem firmy Kombinat Konopny, która zajmuje się produkcją produktów konopnych. Przez ostatnie 15 miesięcy firma Macieja dynamicznie się rozwinęła. Miał zamiar zainwestować w spółkę milion złotych z prywatnych pieniędzy, żeby stanąć na nogi. Zainwestował jednak cztery i teraz idzie do inwestorów po kolejne cztery miliony (już po naszym wywiadzie, Maciej w rekordowym tempie zebrał 4 miliony złotych od indywidualnych inwestorów!).

Biznes konopny – podejmowanie decyzji i zarządzanie

Maciej twierdzi, że jego styl zarządzania jest autorytarny. Prowadząc firmę, bardzo szybko podejmuje decyzje. Jednocześnie nie upiera się mocno przy swoim stanowisku, jeśli ktoś wskaże mu, że się pomylił. Do szybkiego podejmowania decyzji z pewnością przydaje się umiejętność balansowania na granicy szybkiego podejmowania decyzji i bezmyślności. Nie prowadzi każdorazowo analizy SWOT. Być może w kopalni miedzi należy podejmować takie działania, kiedy jednak chodzi o dobór opakowania, można poświęcać temu dużo czasu, robić grupy fokusowe i badać bardzo długo, ale Maciej woli po prostu działać intuicyjnie, nawet jeśli czasami się pomyli.

Ten styl dowodzenia wynika po części z wrodzonych umiejętności, a po części z braku lęku przed pomyłką. Maciej stara się reagować na potrzeby rynku, w wyniku czego szybko decyduje i prawdopodobnie popełnia przez to więcej błędów niż inni zarządzający firmami, ale liczy się z tym. W takich sytuacjach odpowiedzialność jest jego i pretensje może mieć także wyłącznie do siebie. W pełni zaangażował się operacyjnie w prowadzenie firmy, bo zdalne zarządzanie nie sprawdza się w jego przypadku. Kiedyś uważał, że nie nadaje się do zarządzania, napatrzył się jednak na profesjonalistów zarządzania i ma dla siebie więcej wyrozumiałości.

Zainwestował w biznes konopny aż 4 miliony ze swoich własnych pieniędzy!

Maciej zwraca uwagę na pewną istotną kwestię, jeśli chodzi o temat inwestycji. Pieniądze może i leżą na ulicy, mogą być tanimi pieniędzmi, ale zawsze są obwarowane jakimiś zobowiązaniami. Jeśli korzysta się z zewnętrznego finansowania, zawsze ma się kogoś nad sobą, komu trzeba tłumaczyć się z podejmowanych decyzji. A on ma przekonanie co do tego, że obrał słuszną strategię i nie chce, żeby go ograniczano, dlatego też zdecydował się na inwestowanie własnych pieniędzy. Co więcej, pieniądze zainwestowane na wcześniejszym etapie rozwoju firmy, mogą przynieść znacznie większą stopę zwrotu w przyszłości. A on też chciał na tym zarobić.

Przeszkody i testowanie rozwiązań, które według specjalistów nie powinny działać

Żeby cokolwiek zrobić z konopiami, najpierw należy je skosić, a to wcale nie jest takie łatwe. Zwykłe maszyny do kukurydzy niespecjalnie sobie z tym radzą. Kiedy Maciej próbował namówić firmy produkujące maszyny koszące kukurydzę na testy koszenia konopi, producenci nie chcieli się zgodzić.

Dlatego kupował maszyny z demobilu – urządzenia, które technologicznie są przestarzałe i zużyte. Teraz takie maszyny kosztują po kilkaset tysięcy złotych, a on je kupował w cenach 30-40 tysięcy. Dzięki temu nie musiał aż tak martwić się o to, że urządzenia się zepsują. Nawet jeśli straciłby w ten sposób 30 tysięcy, byłby bogatszy o to doświadczenie. Dzięki temu ma unikalną wiedzę i doświadczenie. Udało mu się odkryć maszyny, które działają, wbrew temu, co głoszą podręczniki i producenci. Przez jej przestarzałość, wydajność nie jest idealna, ale teraz wie, co zrobić z maszynami nowszymi, żeby dostosować je do tych konkretnych roślin.

Maciej uważa, że jego biznes konopny chwilowo pochłania pieniądze, bo z konopiami stanęliśmy na latach 60. Teraz trzeba to przeskoczyć, dlatego cały czas pracuje nad poukładaniem procesów i maszyn, żeby wszystko działało wydajnie i zmieniało się w wielokrotności wkładu pieniężnego.

Żeby dokonać fundamentalnego przełomu, trzeba sprzeciwiać się autorytetom. Jeżeli ktoś usilnie mówi, że coś nie działa, to jest sygnał, że tam należy szukać. 90-95% jego eksperymentów może i się nie powiodło, ale pozostałe 5-10% finansuje te próby i się udaje.

Czy Maciej zastanawiał się, czy uda mu się jeszcze zbudować dużą firmę?

Maciej przez długi czas borykał się ze zjawiskiem w stylu presji drugiego albumu. W przypadku wybitnego muzyka, który wydaje zachwycającą płytę, ludzie czekają na drugą i oczekują, że będzie jeszcze lepsza. Tak samo jest w biznesie, dlatego miał obawę, czy w poprzedniej firmie to nie był jednorazowy strzał, łut szczęścia. Nigdy jednak nie utracił wiary w całokształt swojej działalności. Jeśli coś nie działa, zmienia pojedyncze elementy, a nie cały projekt. Teraz wierzy już, że jest w stanie zbudować kolejną dużą firmą.

Inwestorzy są chętni, żeby zainwestować, dzięki sukcesowi poprzedniej firmy?

Przez pewien czas Macieja nie było, zniknął z Internetu, zmienił telefon, a osoby chętne do zainwestowania i tak się do niego dostawały z propozycjami. On jednak nie chciał z nimi współpracować, byli to ludzie, którzy albo go odrzucili kilka lat temu albo fundusze inwestycyjne, dla których wyrocznią jest Excel. Jeśli ktoś branży nie zna, byłoby trudno dogadać się z jednym dużym inwestorem.

W tej chwili przygotowują się do zbiórki crowdfundingowej. Maciejowi zależy na kilku elementach. Po pierwsze planują zebrać 4 mln zł, żeby sfinansować działania na najbliższe 2 lata. W końcu konkurencja – Azja, Pakistan, Chiny, nie śpią, a nawet rok czy dwa lata przewagi może zdecydować o sukcesie lub porażce. Po drugie, jeżeli zbierze się około 1000 osób, które zainwestują i zarobią na jego firmie, staną się najlepszymi ambasadorami konopi.

Przewaga tej metody to liczba „przedstawicieli handlowych” – osób, które powiedzą, że zainwestowały 1000 zł w spółkę konopną. Dzięki temu ludzie się zaciekawią, a to potężna wartość w budowaniu świadomości marki oraz przekazu marketingowego, który przekłada się na sprzedaż. Kiedy 1000 osób opowie kolejnym 10 000 osobom o ich ziołach na koncentrację i dobry nastrój – to bardziej przekona ludzi niż samo zobaczenie reklamy. Ich produkt sam siebie broni, bo jest po prostu dobry.

Obejrzyj cały wywiad na kanale Przygód Przedsiębiorców!

Albo wejdź na naszego bloga i poczytaj o innych ciekawych przedsiębiorcach.