Dlaczego tak niewielu przedsiębiorców ma dobrze prowadzony FIRMOWY KANAŁ YOUTUBE?

Jeśli jesteś przedsiębiorcą, to istnieje duża szansa, że pamiętasz, jak strony internetowe powoli wchodziły pod strzechy polskiego biznesu. Z czasem stały się wręcz swoistym must-have. Malkontent mógłby powiedzieć, że nadal są biznesy, które nie potrzebują strony www. Oczywiście! Tak samo, jak są ludzie, którzy palą papierosy całe życie, a i tak dożywają 90 lat.

Taka sytuacja to jednak anomalia, wyjątek, a nie reguła. Jeszcze do niedawna podobnie było z fanpage’ami na Facebooku, a teraz większość firm aktywnie na nich funkcjonuje.

A ile przedsiębiorstw posiada porządnie prowadzony firmowy kanał YouTube? Porządnie, czyli spełniając poniższe warunki:

  • ułożona, konsekwentnie realizowana strategia
  • regularna publikacja nowych filmów
  • wykorzystanie odpowiedniego sprzętu
  • dobry, profesjonalny montaż. 

Odpowiedź: zdecydowana mniejszość!

To z kolei nasuwa nieco podchwytliwe pytanie – skoro tak mało przedsiębiorców ma kanał YouTube to… może dlatego, że na YouTube nie ma ich klientów? 

Nie ma głupich pytań. Głupie może być jedynie trwanie w błędnym przekonaniu ;). Jeśli z YouTube w Polsce, korzysta około 21 000 000 osób, a większość z nich to osoby w wieku: 25-45 lat, to jakie jest prawdopodobieństwo, że wśród nich nie ma Twoich klientów? Pewnie wyczuwasz, że to pytanie retoryczne 😉

Źródło danych: badanie Gemius/PBI 10.2017

Przejdźmy do sedna – to w końcu dlaczego tak niewielu przedsiębiorców stawia na własny firmowy kanał YouTube?

  1. Wysoka bariera wejścia
  2. Niewiele firm ma swój kanał 
  3. Bieżączka 
  4. Prokrastynacja 

1. Wysoka bariera wejścia

Czyli przede wszystkim sprawy techniczne. To jest temat, o który rozbija się wielu przedsiębiorców rozważających kanał YouTube. Pojawiają się tutaj zwykle dwa problemy:
Jaki sprzęt dobrać? (+nauka jego obsługi, jeśli chcemy robić to samodzielnie) 
Jakie oprogramowanie? (+nauka)

Przedsiębiorcy często wpadają w pułapkę. Pewnego dnia po samodzielnej rozkmince lub dyskusji z zespołem, w przypływie motywacji szturmują artykuły lub filmy poświęcone doborowi sprzętu i dokonują impulsywnych zakupów. Nagle ich portfel jest lżejszy o kilka, a czasami kilkanaście tysięcy złotych. Bo w końcu nagranie to nie tylko kwestia kamery, ale też lamp czy sprzętu audio. Do tego momentu jest cudownie. Schody zaczynają się najczęściej, kiedy minie już radość wynikająca z zapachu świeżego plastiku po rozpieczętowaniu paczki z nowiusieńkim sprzętem. Kolejny krok to ustawienie scenografii, światła i kamer. A gdzie w tym wszystkim:

  • napisanie scenariusza,
  • założenie kanału YouTube,
  • jego konfiguracja,
  • następnie nagranie filmu,
  • montaż,
  • publikacja,
  • dystrybucja nagrania, by wycisnąć z wideo jak najwięcej? 🙂

Co więc rekomendujemy?

Pół żartem pół serio – jeśli nie chcesz mieć na głowie tych wszystkich elementów, rozpoczęcie współpracy z nami. Kiedy trafisz pod naszą opiekę, Twoje zadanie będzie polegało tylko na napisaniu scenariusza (według naszych instrukcji) i wystąpieniu przed kamerą. That’s all. 

Alternatywą jest samodzielna nauka powyższych elementów (tutaj też możemy pomóc poprzez nasz kurs pt. YouTube w biznesie). 

Trzeci sposób to nagranie pierwszych odcinków telefonem i jak najszybsze pokazanie ich obecnym klientom. Poproś, żeby powiedzieli, czy to, co przekazujesz w nagraniu, jest dla nich ciekawe i przydatne. Jeśli nie, doszlifuj warstwę merytoryczną, używając cały czas telefonu. Nie publikuj filmu, dopóki Twoi klienci nie powiedzą, że jest w porządku. Dopiero wtedy można pomyśleć o lepszym sprzęcie (jeśli Twój smartfon nie dysponuje dobrym obiektywem) albo o zleceniu nagrania i montażu firmie zewnętrznej. 

Jest jeszcze czwarte rozwiązanie: możesz nie skorzystać z żadnej  z powyższych opcji i za jakiś czas przecierać oczy ze zdumienia, zadając sobie pytanie: „Jakim cudem Andrzej/Helena (Twój konkurent z tego samego miasta albo z drugiego końca Polski) ma już 30 filmów na kanale i tyle pozytywnych komentarzy, skoro jest w tym biznesie 2 razy krócej niż ja i wie 4 razy mniej?”

Z pewnością znasz odpowiedź. Bo Andrzej i Helena nie czekali, nie rozmyślali, nie odkładali tego w czasie. Po prostu zaczęli działać na platformie, na której ich konkurencja jest nieobecna lub minimalna, a tym samym zgarnęli większość uwagi potencjalnych klientów na YouTube. Słyszałeś o błękitnym oceanie? W sektorze marketingu, YouTube wciąż nim jest. Przynajmniej moim zdaniem, na dzień 23.01.21, gdy piszę ten artykuł. 

2. Niewiele firm ma swój kanał YouTube

Instynkt stadny, czy też społeczny dowód słuszności. Każdy z nas tego doświadcza. A przynajmniej część z nas jest gotowa zgodzić się, że świadomie lub nieświadomie temu ulega. 

Czyli na pewne rzeczy decydujemy się, dopiero gdy większa liczba osób zacznie ich używać i o nich mówić.
Pamiętasz Bitcoina, którego nie kupiłeś, gdy był po 200 dolarów? (to akurat
o mnie)
Byłeś jednym z pierwszych, którzy zaczęli nosić maseczki podczas pandemii czy obserwowałeś, co robią inni?
Przypadła Ci rola bycia pionierem i ewangelistą Facebooka, kiedy wchodził do Polski, czy raczej założyłeś tam konto, dopiero gdy wielu Twoich znajomych już tam było?

Oczywiście, w niektórych sytuacjach czy dziedzinach jesteśmy pionierami,
a w innych naśladowcami. Podobnie jest z YouTube. Przez to, że niewiele firm ma swój kanał, to… równie niewiele firm chce go zakładać. Większość przedsiębiorców najpewniej spotkała się z pojęciem, na które porozumiewawczo potakiwali głową – błękitny ocean. Ale gdy przychodzi do wykorzystania tej teorii w życiu i w biznesie to… jest różnie 🙂

Drobna adnotacja:
Każdy artykuł mojego autorstwa o YouTube, ma na celu zebranie mojej wiedzy w jednym miejscu, abyś mógł z niej swobodnie korzystać. Z drugiej strony, będąc szczerym (w końcu próby ściemniania przedsiębiorcom rzadko kończą się dobrze z uwagi na ich intelekt) – cel jest również biznesowy. Chcę, byś został lub została naszym klientem, abyśmy mogli wykorzystać siłę YouTube na rzecz Twojego biznesu. Puentując ten wątek jak coach… najlepszy moment na założenie kanału YouTube był wczoraj, drugi najlepszy jest dzisiaj. (Będę miał moralnego kaca za powyższe zdanie :), ale było to silniejsze ode mnie #dystans ;)) 

Dlatego nie czekaj, aż Twój firmowy kanał YouTube będzie 15. albo 30. o Twojej branży. Na rynek co roku wchodzą coraz młodsi przedsiębiorcy. Nowe pokolenie obejmuje stery w firmach założonych przez ich rodziców. A im młodsze osoby, tym większa szansa, że wychowywały się, używając YouTube na co dzień. Naturalne więc będzie dla nich wykorzystanie tego medium podczas ekspansji marketingowej. Jedyne, co trzeba zainwestować to odrobinę czasu, pieniędzy, odwagi i chęci. To niewielki wkład w porównaniu do tego, jak wiele może dać YouTube Twojej firmie.

3. Bieżączka

Każdy z nas doświadcza jej mniej lub bardziej. To jasne. Natomiast niektóre
z czynności, które regularnie wypełniają Twój dzień, można zautomatyzować dzięki YouTube. Pozwoli to uwolnić kolejne cenne godziny w Twoim grafiku.

Weźmy dla przykładu rozmowy z klientami. Większość pytań, które słyszysz, pewnie powtarzają się dość często:
Na czym polega operacja szycia więzadła krzyżowego przedniego stawu kolanowego?
Gdy pogryzł mnie pies, to czy mogę dostać odszkodowanie?
Jakie są korzyści z korzystania z usług telemarketingu?

To tylko przykładowe tytuły filmów naszych klientów. Z pewnością w Twojej branży również pojawiają się pytania, które regularnie słyszysz i na które w kółko odpowiadasz. Mając swój kanał YouTube, możesz nagrać film w odpowiedzi na takie pytania. Wtedy, gdy kolejny potencjalny klient zapyta Cię o to samo… po prostu wyślij mu link do filmu! W ten sposób oszczędzasz wiele godzin w skali miesiąca i jednocześnie pozyskujesz więcej klientów, którzy są faktycznie zainteresowani zakupem, a nie tylko rozmową telefoniczną.

Wykorzystanie wideo w pozyskiwaniu klientów to jedno, ale równie dobrze można użyć tej formy w obsłudze tych już pozyskanych. Jak? Załóżmy, że działasz w branży remontów. Albo w branży szeroko rozumianego konsultingu. Doskonale wiesz, że jeśli klient odpowiednio przygotuje mieszkanie do remontu albo właściwie przygotuje się do rozmowy z Tobą, to usługę wykonasz sprawniej i z większą korzyścią dla klienta. Dlatego w takim przypadku warto nagrać wideo, w którym tłumaczysz, co klient powinien zrobić, aby Wasza współpraca przebiegła jak najlepiej. Oczywiście można to zrobić w formie tekstowej, lecz wideo pozwala po prostu przekazać dużo więcej. A co ciekawe, szereg badań pokazuje, że gdy ludzie mają do wyboru wideo vs tekst, to zdecydowana większość wybiera wideo. Kolejna możliwość do wyróżnienia się na tle konkurencji 🙂

Dlatego w miarę możliwości postaraj się zaplanować swoje obowiązki tak, aby bieżączka nie kontrolowała Twojego biznesu. Wykrój z niej kawałek czasu na próbowanie swoich sił z firmowym kanałem YouTube. Szanse, że ta decyzja pozwoli Ci zarabiać więcej, oszczędzając sporo czasu, są naprawdę spore 🙂

4. Jutro!

Każdy z nas w różnych obszarach i na różnych etapach życia, miał sparingi z prokrastynacją. Prawie każdy, kto trenował sporty walki, wie, że podczas sparingów króluje pewien żart, który brzmi: “dobra, to uderzamy tak na 30%, nie?” Wszystko jest pięknie, aż nagle Twój sparing partner uderza dużo mocniej. Wtedy najczęściej uruchamia się spirala, która prowadzi do tego, że obaj przeciwnicy uderzają na 100% i żaden z nich nie chce odpuścić.
Z prokrastynacją jest podobnie. Mówisz, że zrobisz coś jutro lub w poniedziałek. Ok, nic wielkiego się nie stało. Czujesz się trochę źle z tym, że nie dotrzymałeś danego sobie słowa. To jest to uderzenie na 30%. Nieprzyjemne, ale znośne.

firmowy kanał YouTube
Trenujesz? Zapraszam na matę 😉

Ale kolejne odkładanie tego w czasie powoduje, że wspomniany wcześniej Andrzej czy Halina odpalają swój kanał YouTube. I to nie z jednym filmem. Jest ich tam od razu 4, 10 albo więcej. W tym momencie, odłożenie decyzji o starcie kanału YouTube, może zaboleć jak uderzenie na 100% siły, bo konkurencja już ruszyła. Już biegną. A Ty wciąż boksujesz się ze swoimi wątpliwościami.

Firmowy kanał YouTube albo nic?

Podkreślmy dla jasności jedną sprawę: nie uważam, że YouTube to jedyna słuszna droga. Jest mnóstwo innych. Wierzę natomiast w to, że w świecie marketingu jest to (prawdopodobnie) najrzadziej uczęszczana droga. W moim rozumieniu świata oznacza to, że skoro kanałów konkurencji jest mało (podaż), a potencjalnych klientów w postaci użytkowników YouTube dużo (popyt), to szansa, że Twój biznes zyska, jest po prostu spora. 

Co więc zrobić z wymienionymi wyżej barierami? Spróbuj zmienić myślenie o nich, nie traktuj ich jako przeszkody. Pomyśl raczej, że są to Twoje okopy, zasieki, mury i pole minowe. A jeśli uda Ci się dzięki cierpliwości i wytrwałości przez nie przejść, to Twojej konkurencji dużo trudniej będzie szybko nadgonić filmy, które nagrałeś i wiarygodność, którą dzięki nim zyskałeś 🙂

Trzymam kciuki by artykuły, które są publikowane na naszym blogu i filmy na kanale mojego wspólnika, pomogły Ci w wykorzystaniu możliwości, jakie daje firmowy kanał YouTube 🙂
#InYouTubeWeTrust